SLD chce „bronić” pomnika po swojemu. Ależ to będzie katastrofa

Jeżeli uważacie, że życie jest nudne i szarobure – spójrzcie tylko na to co robią politycy. Choć przyglądanie się ich działaniom z reguły nie jest najlepszą możliwą formą rozrywki, to z pewnością nie można narzekać na nudę. Szczególnie, gdy opozycja dokonuje przepięknego strzału w obie stopy – i to z dwururki. Jak wygląda obrona pomnika według lokalnego SLD? Kiepsko, żeby nie powiedzieć mocniej i przy okazji nie skląć.

Przejdźmy jednak do rzeczy – jako, że Pomnik Czynu Rewolucyjnego w Rzeszowie stał się kością niezgody między ludźmi nie szukającymi dziury w całym, a grupą osób, które poszukują wiecznie żywej komuny tak, gdzie już dawno się rozłożyła, różne zbiorowiska zaczynają dołączać się do obrony lub ataków na monument. Każdemu wedle ich poglądów – żyjemy w demokracji, nie mam z tym problemu. Mówiono jednak przy tej okazji, żeby pomnik odpolitycznić i oddać jego sprawę przede wszystkim mieszkańcom: często wspominany ostatnio suweren jest naturalnym tworem, który powinien osądzać m. in. o przyszłości monumentu. To miasto mieszkańców, a nie polityków i ich często niezrozumiałych dla ogółu ambicji.

Co na to wszystko lokalni działacze SLD? Również dołączają się do obrony pomnika. Gdybym na tym skończył, to pewnie ci, którzy chcą bronić monumentu klasnęliby w ręce i wystawili kciuk w górę. Zagłębienie się w szczegóły jednak powoduje, że kciuk nieśmiało zaciska się w pięści, a na twarzach obrońców pomnika maluje się niechęć. Dlaczego?

Lokalni działacze SLD organizują pikietę pod pomnikiem. A teraz usiądźcie – oto plan:

1 maja (data kojarzona z komunistycznym Świętem Pracy) pod Pomnikiem Czynu Rewolucyjnego (kojarzonym z komunizmem) zgromadzą się sympatycy SLD (partii, która uchodzi za naturalnych spadkobierców PRL-u). W rękach zapewne pojawią się transparenty mówiące o konieczności ochrony pomnika. Jeszcze tylko brakuje tego, aby zgromadzeni odśpiewali „Międzynarodówkę” i rozpoczęli w czynie społecznym odnowę zabytku. Szykuje się więc niezła impreza, której najprawdopodobniej organizatorzy nie przemyśleli. Partia rządząca w tym momencie zaciera już ręce (a wiem to ze źródła blisko związanego m. in. z Radą Miasta) i najpewniej nie będzie przeszkadzać w trakcie koncertowego samozaorania działaczy SLD.

SLD Pomnik Czynu Rewolucyjnego

Czujecie to? „Postkomuniści” zgromadzą się pod „postkomunistycznym pomnikiem” w święto kojarzone z „komuną”. Ja jestem zdania, że komuny nie warto w naszym kraju szukać na siłę, ale pewne naciski polityczne i opinia publiczna odbiorą to wydarzenie jednoznacznie. Ot, postkomuniści zebrali się tam, gdzie jest ich miejsce i zrobili to, co do nich należy. Tyle, że to nikomu nie pomaga. Ani SLD, ani niepolitycznym obrońcom pomnika.

Mówiło się od dawna, że Pomnik Czynu Rewolucyjnego powinien zostać wycięty z pola bitewnego należącego do wojujących: partii rządzącej oraz opozycji. Tego typu działanie nie dość, że niczego nie wnosi do dyskusji nad monumentem, to w dodatku niesamowicie szkodzi.

Ale to przecież tradycja!

Organizatorem manifestacji w obronie Pomnika jest m. in. radny Wiesław Buż, z którym odbyłem rozmowę telefoniczną w tym temacie. Niestety, coś nam tę dyskusję przerwało. Później nie mogliśmy się wzajemnie dogadać co do terminu kolejnej rozmowy i nie mogłem w pełni przedstawić swojego stanowiska w tej sprawie. Szczegółów rozmowy Wam nie zdradzę, bo radny nie wyraził na to zgody. Wiedzcie jednak, że kontakt taki był, ale zasadniczo nie wniósł nic nowego.

SLD rokrocznie pojawia się nie tylko pod Pomnikiem Czynu Rewolucyjnego, ale i pod Pomnikiem Wdzięczności Armii Czerwonej. Tak „barwny” (a raczej jednobarwny, bo „czerwony” program pochodu to łakomy kąsek dla przeciwników. Wygląda to odrobinę tak, jakby kolarski peleton złożony z działaczy SLD „na komendę” miał włożyć w trakcie jazdy kij w szprychy. Jaki będzie efekt? Gleba – i to sroga.

Najgorsze jest to, że działacze SLD uważają, że robią „dobrze”. Może i ich chęci są motywowane dobrymi pobudkami, ale wykonanie tego – z PR-owej strony to antymajstersztyk tego jak powinno się prezentować swoje poglądy. Czy warto w tej trudnej sytuacji politycznej chować głowę w piasek, ukrywać się po kątach ze swoimi poglądami? Oczywiście, że nie. Ale można to robić mądrzej. Tak, aby przeciwnikom nie dawać nawet okazji do ataku.

Lokalnemu SLD albo brakuje dobrego PR-owca, albo ten, który im podpowiada intencjonalnie działa na ich szkodę. Innej możliwości nie ma. Działaczom tej partii proponuję skontaktowanie się ze mną: w ramach współczucia mogę absolutnie za darmo podzielić się swoim doświadczeniem i doradzić im czego przede wszystkim nie robić, by nie działać na swoją szkodę. W sumie, to mogą oni skontaktować się z kimkolwiek, kto ma choć odrobinę instynktu samozachowawczego – doradzi im najprawdopodobniej to samo.

About the author