Nasz Rzeszów - kto stoi za serwisem blogowym Nasz Rzeszów

Nasz Rzeszów – kto naprawdę stoi za tym medium?

Partia rządząca? Opozycja? A może Illuminaci? Kto stoi za serwisem blogowym Nasz Rzeszów i kto dał twórcom prawo do komentowania miejskiej rzeczywistości?

Wybaczcie lekką ironię zawartą w leadzie, ale nie mogę powstrzymać się od ironizowania, widząc komentarze niektórych hejterów Naszego Rzeszowa. Działamy niespełna miesiąc, a już napotkaliśmy na grono osób, które próbują zdyskredytować nasz projekt, nasze kompetencje, oraz odebrać nam prawo do komentowania rzeszowskiej rzeczywistości na łamach naszego własnego medium.

Jak dotąd obserwowałam sytuację nieco z boku. Po pierwsze – myślałam, że jest przejściowa i jak szybko pojawiły się pierwsze hejty, tak szybko znikną. Po drugie – ostatnie tygodnie spędziłam w Dolinie Krzemowej, a kalifornijskie słońce i cel mojej podróży nie sprzyjały babraniu się w tym zdumiewającym i niezrozumiałym dla mnie widowisku. Pora jednak, aby przyjrzeć się sprawie.

Ciężko mi zrozumieć nie tylko logikę idącą za komentarzami naszych hejterów, ale przede wszystkim pobudki, jakie nimi kierują. Z natury jestem człowiekiem, który wierzy w ludzi. Wolę dostrzegać pozytywy. Zamiast siedzieć na tyłku i narzekać – podejmuje akcje, które prowadzą do zmiany stanu bieżącego na lepsze. Obracam się wśród osób, dla których taka postawa jest naturalna. Może dlatego przecieram oczy niedowierzając, że ktoś traci tak wiele własnego czasu i energii na wylewanie niepochlebnych epitetów pod naszym adresem, oraz bezzasadną przepychankę w komentarzach? Uszczypnijcie mnie proszę, a potem przejdźmy do sedna, bo chyba trzeba tutaj sobie coś wyjaśnić.

Nasz Rzeszów - kto stoi za Nasz Rzeszów

Nasz Rzeszów – kto za tym stoi? Partia, opozycja, NGO?

Dopisywanie politycznych fundamentów do działalności NR to jeden z ciekawszych wątków, jakie znalazłam w całej dyskusji. NIe stoi za nami żadna partia, ani jakikolwiek ruch polityczny czy społeczny. Proszę mi wybaczyć, zawiodę oczekiwania – geneza powstania tego serwisu blogowego jest o wiele mniej ekscytująca.

Wraz z Jakubem chcieliśmy po prostu stworzyć w Rzeszowie medium dla ludzi takich, jak my – młodych, z pasją, którzy chcą wiedzieć czym żyją nasi rówieśnicy, oraz pokazać, że Rzeszów to świetne miejsce do życia, pracy i rozwijania własnych biznesów, oraz projektów. Uwierzcie, naprawdę nikt nie musi płacić młodym ludziom partyjnymi pieniędzmi, aby zechcieli wyjść z inicjatywą. Są jeszcze tacy, którzy potrafią dać coś od siebie tak po prostu 😉

Porównania Naszego Rzeszowa do tradycyjnych mediów są bezzasadne, ponieważ NR… nie jest tradycyjnym medium.

Kolejny zarzut, który pojawiał się pod adresem serwisu blogowego Nasz Rzeszów to przytyki “starszych kolegów po fachu” pod kątem rzekomego braku doświadczenia i braków warsztatowych. Cóż, wbijanie szpileczek z pozycji “jestem starszy więc wiem lepiej” to jedno – jeśli ktoś próbuje się dowartościować podkreślając swój wiek i uważając, że jest to jakikolwiek argument w debacie, ciężko mi tu dyskutować. Historia i życie nie raz pokazały, że wiek nie zawsze idzie w parze z mądrością życiową.

Inną sprawą są natomiast zarzuty pod kątem warsztatu. Tu również ciężko mi dyskutować z osobami zabierającymi głos, ponieważ jak wynika z moich obserwacji, nie mają one zbyt dużej wiedzy na temat specyfiki nowych mediów. Naiwna myślałam, że problem porównywania blogów do tradycyjnych mediów został już dawno wyjaśniony. Jak jednak pokazuje nam lokalne podwórko – w Rzeszowie niestety ciągle nie.

Brak wiedzy na temat specyfiki blogów rodzi wiele niejasności. Osoby, które najgłośniej krytykują nasz projekt, ciągle tkwią w poprzedniej epoce, gdzie głos czwartej władzy należał jedynie do czasopism, radia i telewizji. Odnoszę wrażenie, że właśnie ta część naszych czytelników albo jest obojętna na zmiany, jakie zaszły w ostatniej dekadzie, albo po prostu świadomie je lekceważy lub ignoruje. Czwarta władza to obecnie także w sporej części blogosfera i serwisy społecznościowe, takie jak m. in. Facebook, Twitter, czy YouTube. Komunikacja za pośrednictwem tychże kanałów wygląda zupełnie inaczej, aniżeli w tradycyjnych formach przekazu. Rolę kuratorów informacji przejęli influencerzy, także ci w skali mikro. O poparciu społecznym coraz rzadziej decyduje tytuł, za jakim chowa się autor, na rzecz tego, co tak naprawdę ma do powiedzenia i jak dobrym refleksem w przekazywaniu informacji się wykaże. Nasz Rzeszów to serwis blogowy i w takiej właśnie kategorii proszę go umieszczać.

Nasz Rzeszów - serwis blogowy

Po ilu latach mieszkania w Rzeszowie zyskam prawo do wypowiadania się na temat tego miasta? Czy osiem to ciągle zbyt mało?

Kolejny (chyba najbardziej zabawny) wątek, jaki pojawił się w dyskusji, to nieoczywiste zmienne, jak wiek, doświadczenie, czy okres zamieszkania, które mają w jakiś magiczny sposób warunkować prawo do wypowiadania się o Rzeszowie. Jeśli mieszkam w stolicy Podkarpacia od niemal ośmiu lat i według naszych hejterów nie mam prawa wypowiadać się o naszym mieście, to po ilu latach to prawo zyskam? Czy warunek ten zmieniłby się, gdyby moja data urodzenia wskazywała na kilka dekad więcej, a profil na Linkedin posiadał adnotację o habilitacji lub pracy w rządowej agencji?

Niestety, dowód osobisty wskazuje na 27 wiosen. W konfrontacji z naszymi hejterami jestem zatem jedynie niedoświadczoną smarkulą, która nie ma prawa wypowiadać się na temat miasta, w którym mieszka. W ich mniemaniu nie zmieni tego fakt, że nie raz zdarzyło mi się reprezentować nasze miasto (jak i Polskę) na arenie międzynarodowej. Przyjmowałam rolę adwokata Rzeszowa w wielu dyskusjach na temat sektora IT czy przedsiębiorczości. Od kilku lat staram się jak najlepiej promować to miasto wśród społeczności skupionych wokół startupów i nowych technologii, ale nawet jako zwykły mieszkaniec tego miasta, mam nie tylko prawo, ale także i obowiązek, zabierać głos w dyskusjach, które mnie, jako mieszkańca Rzeszowa, dotyczą. Do tego też zachęcamy czytelników Naszego Rzeszowa. Miasto tworzą ludzie i to właśnie ich głos powinien zostać wysłuchany w publicznej debacie. Niezależnie od wieku, płci, wykształcenia, wykonywanego zawodu czy lat spędzonych w Rzeszowie – każdy mieszkaniec ma równe prawo do przedstawienia swojego punktu widzenia.

Największy problem z NR mają politycy i “nadzaangażowani” obywatele w mediach społecznościowych. Ci pierwsi traktują nas jak “gorącego ziemniaka” i zastanawiają się nad tym, “kto nas wykreował”. To już jest przejaw psychozy. Ci drudzy natomiast uważają, iż takie nieoczywiste zmienne jak “czas zamieszkania”, “wiek”, “osiągnięcia” warunkują możliwość wypowiadania się o otaczającej nas rzeczywistości. To natomiast są już przejawy słabo ukierunkowanej złości oraz strachu. Szczerze? Jako wydawcę kompletnie mnie to nie rusza – mało tego traktuję to jako dowód słuszności naszego działania.

Jakub Szczęsny, Nasz Rzeszów

P.S. Drodzy hejterzy, wrzućcie na luz. Świat nie jest jedynie czarno-biały. Odrobina dystansu i nieco mniej przekonania o nieomylnej słuszności własnych przekonań, a świat stanie się piękniejszy 😉

About the author