Odwalmy się wreszcie od kierowców MPK Rzeszów. Niech robią swoje

Ktoś w pewnej dyskusji powiedział: „Nie ma miesiąca, żeby nie ponajeżdżać sobie na kierowców MPK Rzeszów”. Coś w tym jest. Pracownicy podległej miastu instytucji odpowiadającej za przewóz osób na terenie stolicy Podkarpacia od pewnego czasu są na cenzurowanym – nie bez powodu. Doskonale pamiętamy bowiem o tym, jak lokalne media stwierdzały niezatrzymywanie się na przystankach. Dlaczego? Trudno stwierdzić.

Tyle, że kierowca już swoje odpokutował, wyciągnięto wobec niego konsekwencje, pasażerów przeproszono. Sprawa załatwiona. Reakcja dosyć słuszna – kiedy w maszynerii psuje się jeden trybik – trzeba coś z tym zrobić. Można go „zregenerować”, a jeżeli odmówił posłuszeństwa już całkowicie – wymienić. Echa podobnych spraw niestety nie milkną i w lokalnym internetowym serwisie aktualności – Rzeszów News pojawił się artykuł, którego podstawą jest wiadomość od czytelniczki – niezadowolonej z postawy jednego z kierowców.

Czy kierowca MPK może otworzyć drzwi pasażerowi, gdy autobus stoi w korkach? – Joanna Gościńska @ Rzeszów News

Wyjaśnijmy sobie najpierw jedno. Jestem absolutnie za tym, by reagować na wszelkie sygnały od obywateli Rzeszowa. Nie wywołuję tutaj do tablicy redaktorów serwisu aktualności – robią to, co do nich należy i należy im się za to ukłon. Pani Joanno – dziękuję, tak trzymać. Mnie jednak interesuje postawa wspomnianej w tekście Pani Karoliny, która zwróciła się do redakcji z zażaleniem, bo jeden z kierowców nie zatrzymał się „biednej staruszce” – mimo, że stał w korku. Sytuacja miała miejsce oczywiście w takim miejscu, które wyklucza możliwość zatrzymania się zgodnie z prawem.

Jak podaje Rzeszów News – w zeszły czwartek miało dojść do nieprzyjemnego zdaniem Pani Karoliny zdarzenia: o godzinie 11:30 kierowca autobusu linii numer 22 miał wyjechać z dworca przy ul. Bardowskiego. Wiele z tego nie wynikło, bo właściwie już po opuszczeniu miejsca, w którym zgodnie z prawem może się zatrzymać – stanął w korku. Starsza Pani miał wtedy podbiec do pojazdu i pukać w szybę drzwi naprzeciw kierowcy. Zgodnie z relacją czytelniczki serwisu aktualności miała przy sobie siatki. W dalszym ciągu kierujący pojazdem pozostał niewzruszony i staruszki nie wpuścił.

W dalszej części relacji można znaleźć informację o tym, że kierowca rzekomo rozmawiał z pasażerem autobusu w korku – mimo, iż jest to czynność zabroniona. Czy rzeczywiście tak było? Nie wiem – nie jechałem wtedy „dwudziestką dwójką”, nie było mnie w tym autobusie. Świadków też nie jestem w stanie ustalić. A może Pani Karolina sama pofatyguje się i opowie mi jak było? Zakładka „Kontakt” czeka.

MPK Rzeszów

Zgodnie z prawem – „stwierdzenie klucz”

Zapytany o tę przez Rzeszów News Maciej Chłodnicki, rzecznik prezydenta Rzeszowa wyraził się jasno – kierowca nie mógł otworzyć drzwi, bo zadziałałby wbrew przepisom. Czekałyby go za to nieprzyjemności. Sprawa jest załatwiona – kierowca postąpił dobrze, a problem z tym ma jedynie… Pani Karolina. Pani Karolino – coś Pani opowiem.

Lata temu wizytowałem w Warszawie. Byłem na wyjeździe służbowym w Portugalii i proszę mi wierzyć – prościej było mi poruszać się autobusami komunikacji międzymiastowej, a nikt nie pomyślał wtedy jeszcze, by zapewnić mi transfer samolotowy z Warszawy do Rzeszowa. Zdarza się. Po wylądowaniu na Lotnisku Chopina musiałem udać się na Dworzec Zachodni, skąd już dalej – do Rzeszowa. Opóźnienie samolotu (dosyć srogie) spowodowało, że z pojazdem kierującym się do Rzeszowa właściwie się „żegnałem” – machając mu „na do widzenia”. Nie spałem około 16 godzin, miałem chęć przespać się w autobusie i miałem przy sobie nie tak lekkie bagaże. Na kogo mogłem być zły? Na kierowcę? Na samolot? Na linię lotniczą?

Moto Rzeszów

Bardzo łatwo przychodzi nam osądzanie, gdy nie znamy perspektywy drugiej strony

Nikt nie jest idealny. No, może poza Hendriksem, ale ten niestety bardzo szybko „wykorkował” – szkoda. Kierowcy MPK Rzeszów łatwo nie mają – nie dość, że jeżdżą pojazdem po stokroć większym niż większość Rzeszowian obsługuje na co dzień, to w dodatku muszą trzymać się napiętego harmonogramu i oczywiście – przestrzegać przepisów. Wiecie, nie chciałbym pracować w takich okolicznościach, gdy przerwa na „nagłe siku” wcale nie jest przywilejem, lecz sporym zmartwieniem, gdy zajdzie taka potrzeba.

Jeden z przepisów stanowi nader jasno: za zatrzymywanie się poza przystankami i dopuszczanie do wsiadania i wysiadania pasażerów w miejscach do tego nieprzeznaczonych grozi kara w wysokości 3 000 złotych. To bardzo często jednomiesięczna pensja w Polsce – pracując w MPK Rzeszów, gdybym miał do wyboru: zaprosić do autobusu staruszkę i zapłacić karę w wysokości 3 tys. złotych lub ryglować drzwi i kary nie dostać… staruszka musiałaby poczekać. CHYBA, ŻE na zewnątrz byłoby -50 stopni Celsjusza i uznałbym, że chronię dobro wyższe – czyli jej życie, bo ta np. słania się na nogach. W każdym innym przypadku czy to policjant, czy to inspektor ruchu drogowego nawet by nie mrugnął wypisując mandat.

Dajmy spokój kierowcom – chwalmy ich, kiedy zachodzi taka potrzeba, ale i rugajmy kiedy rzeczywiście coś przeskrobali. Raz ganimy ich za to, że przepisów się nie trzymają – bądźmy więc konsekwentni i liczmy się z tym, że rozważni kierowcy zatrudnieni w MPK Rzeszów będą się przepisów trzymać – od A do Z. Nie wiem jakie są zarobki w MPK Rzeszów, ale nawet gdyby padło na mnie – nie chciałbym płacić takiej kary i 3000 byłoby mi bardzo szkoda. Tak szkoda, że nie wystarczyłaby mi duma z powodu wspomożenia „biednej staruszki”.

Artykuł nie powstał we współpracy z MPK Rzeszów lub Ratuszem. Wyjaśniam, bo i takie oskarżenia czasami się pojawiają pod adresem redakcji.

About the author