19 sierpnia 2022

W królestwie zmysłowego świata. Kate Bush wróciła na listy przebojów

1 min read

Kate Bush prawie nie udziela wywiadów, płyty nagrywa raz na dekadę. Jej talent jako pierwszy odkrył David Gilmour z Pink Floyd. Ma na koncie kilka wielkich przebojów, jak „Running Up That Hill”, „Wuthering Heights” i „Babooshka”, ale jej twórczość uchodzi za raczej trudną i mało komercyjną, chociaż niezwykle intrygującą i tajemniczą. Jak ona sama.

Kate Bush, artystka inna niż wszystkie, kobieta o szczerym spojrzeniu dziecka, wybitna indywidualność, niemal wszystkimi swoimi ruchami zaprzecza wszelkim regułom muzycznego show-biznesu. Prawie nie nagrywa — a raczej prawie nie wydaje płyt — właściwie nie koncertuje, niezwykle rzadko rozmawia z mediami — już nie mówiąc o tym, że swoje życie prywatne trzyma za zamkniętymi drzwiami.

— Bardzo cenię sobie swoją prywatność, ale nie mam na jej punkcie obsesji — mówiła w 2005 r. w rozgłośni BBC4. — Po prostu staram się, w miarę możliwości, prowadzić normalne życie. Nie pociąga mnie oślepiający blask reflektorów.

Jak dodała, z tego, że ciągłe wywiady, prasa i telewizja do niczego dobrego nie prowadzą, zdała sobie sprawę, kiedy kończyła drugą płytę, w 1978 r. — Sława nigdy nie była dla mnie priorytetem, a nagrywanie płyt. Moja twórczość rodzi się w ciszy, wymaga więc wiele czasu. Dla mnie to logiczne, chociaż dla niektórych bardzo dziwne.