Rynek paliwowy odnotowuje wyraźne ożywienie, a notowania kontraktów terminowych na ropę naftową zaczynają odrabiać straty z poprzednich sesji. Impulsem do wzrostów stały się doniesienia dotyczące Indii, które w ramach porozumienia handlowego ze Stanami Zjednoczonymi mogą znacząco ograniczyć zakupy rosyjskiego surowca. Decyzja ta, jeśli wejdzie w życie w pełnym wymiarze, zmusi Indie do poszukiwania alternatywnych dostawców, co naturalnie podbija wyceny na światowych parkietach. W efekcie ropa gatunku WTI umocniła się o 1,7 proc., osiągając poziom 63,21 USD za baryłkę, natomiast cena ropy Brent wzrosła o 1,6 proc., docierając do pułapu 67,33 USD.
Analitycy bacznie obserwują sytuację na Bliskim Wschodzie, która tradycyjnie wpływa na nerwowość inwestorów. Ceny surowca otrzymały dodatkowe wsparcie po informacjach o zestrzeleniu przez siły amerykańskie irańskiego drona zbliżającego się do lotniskowca USS Abraham Lincoln. Mimo pewnych sygnałów o deeskalacji napięcia – w tym doniesień o chęci przeniesienia rozmów z Turcji do Omanu – rynek pozostaje sceptyczny. Robert Yawger z Mizuho wskazuje, że choć temperatura sporu nieco opadła, wielu spekulantów wciąż uważa porozumienie z Iranem za scenariusz niemal niemożliwy do realizacji.
Przetasowania w logistyce surowcowej
Eksperci rynku towarowego zwracają uwagę na fizyczne przepływy surowca. Neil Crosby ze Sparta Commodities przewiduje, że Indie mogą stosunkowo szybko zrezygnować z większości rosyjskich dostaw. Biorąc pod uwagę, że do tego kraju wciąż trafia około miliona baryłek rosyjskiej ropy dziennie, konieczność jej zastąpienia będzie silnym czynnikiem wspierającym ceny, co już widać po umocnieniu na rynku ropy Dubai.
Kluczowym pytaniem pozostaje kierunek, w którym popłynie odrzucony przez Indie surowiec. Najbardziej prawdopodobnym odbiorcą wydają się Chiny, jednak jeśli ten scenariusz się nie zrealizuje, rynek może zostać zalany informacjami o konieczności wstrzymywania wydobycia w Rosji. Te globalne roszady mają bezpośrednie przełożenie na sytuację największych graczy w regionie Europy Środkowo-Wschodniej.
Orlen – fundament polskiej energetyki
W obliczu tych globalnych wahań kluczową rolę na polskim rynku odgrywa Grupa ORLEN, będąca największym w kraju koncernem multienergetycznym. Spółka, kierowana przez prezesa Ireneusza Fąfarę, zarządza potężnym kapitałem, o czym świadczy liczba akcji wynosząca ponad 1,16 miliarda sztuk. Skala działalności grupy jest imponująca – łączne zatrudnienie w całej strukturze holdingu sięga ponad 66,5 tysiąca osób, z czego blisko 13 tysięcy pracuje bezpośrednio w spółce matce.
Działalność płockiego giganta wykracza daleko poza sam przerób ropy naftowej i produkcję paliw, choć to nadal filary jego biznesu. Grupa intensywnie rozwija segment petrochemiczny i chemiczny, a także zajmuje się wytwarzaniem, dystrybucją i obrotem energią elektryczną oraz cieplną, kładąc coraz większy nacisk na odnawialne źródła energii. Istotnym elementem strategii jest również segment „upstream”, czyli poszukiwanie, rozpoznawanie i wydobycie węglowodorów, w tym gazu ziemnego.
Kompleksowa obsługa rynku
Holding zabezpiecza polski rynek na wielu płaszczyznach, zajmując się importem, magazynowaniem oraz sprzedażą paliw gazowych i płynnych. Oferta produktowa Orlenu jest niezwykle szeroka – od benzyn, oleju napędowego i paliwa lotniczego, przez olej opałowy, aż po tworzywa sztuczne i nawozy. Koncern utrzymuje silną pozycję w sprzedaży detalicznej poprzez rozbudowaną sieć stacji paliw, a jego portfolio uzupełniają usługi transportowe, remontowe, laboratoryjne oraz ochrony. Nad poprawnością sprawozdań finansowych tego giganta czuwa audytor Deloitte Audyt. Stabilność tak dużego podmiotu jest kluczowa w momentach, gdy światowe notowania surowców podlegają gwałtownym zmianom wywołanym czynnikami geopolitycznymi.




